Pracownicy inspekcji sanitarnej alarmują, że stali się chłopcem do bicia ‼️

Aktualności

Wielu z nich pracuje bez przerwy, bez wytchnienia – zdarzają się przypadki, gdzie pracujący od 5 miesięcy nie miał ani jednego dnia wolnego. Brakuje mocy przerobowych, brakuje też sprzętu 😔

👉 Alarmowałem, że sytuacja może być dramatyczna już kilka miesięcy temu. W kwietniu pisałem do ministerstwa zdrowia:

💬 Z każdym dniem mają coraz więcej obowiązków, a coraz mniej środków. Pracownicy muszą codziennie określać liczbę chorych i przebywających na kwarantannie, szacować liczbę osób, z którymi zakażony miał kontakt oraz po prostu ich poszukiwać. Przygotowywać na bieżąco raporty, uzupełniać tabele, zgodnie odgórnymi zarządzeniami. Są oni w stałym kontakcie z Policją, która ma kontrolować i ewentualnie nakładać kary za łamanie kwarantanny. Nikt finansowo dodatkowo nie wspomaga sanepidu, a wiele placówek nadszarpnęło już swój budżet, przeznaczając go chociażby na zapłatę nadgodzin, które wykonują pracownicy robiący wywiady epidemiologiczne. Z moich informacji wynika, że w stacjach sanitarno-epidemiologicznych brakuje nawet zwykłego mydła, nie wspominając już o płynach antybakteryjnych lub maseczkach i rękawiczkach. 💬

😡 Wtedy otrzymałem odpowiedź, że finanse są przekazywane na bieżąco, a budżety Sanepidów został zwiększone… o 6%.

‼️ Dzisiaj, kiedy tak naprawdę dziennikarstwie dochodzenie zweryfikowało jak wygląda praca w Sanepidzie, słyszymy z ust marszałka Terleckiego, że “być może jest jakis kryzys” 🤬

Czy tak to ma wyglądać ❓❓ Kolejna interpelacja już w drodze. Dzisiaj Sanepidy są kluczowe, a pracownicy nie moga być traktowani jak zło konieczne 👊

Może cię zainteresować

Podobne posty

Menu